Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Zasada pięciu „p”

Bardzo się ucieszyłam, że tak wiele kobiet przewija się tym razem przez najnowszą powieść Leszka Hermana. Bohaterska Karen z ciotką Anną stanowią świetny duet, ale na tym nie koniec – postaci niewieścich jest tyle, że starczyłoby na kilka, może nawet i kilkanaście osobnych historii z czasów zamierzchłych i tych współcześniejszych. Poszukiwania trzeciego, zaginionego w akcji kufra, stały się więc pretekstem do podróży w czasie i przestrzeni po Europie, w której główną rolę odgrywają właśnie panie. Słaba płeć górą!

Zwłaszcza, jeśli trenuje pięciobój. Nikt nie spodziewa się (chciałam napisać: hiszpańskiej inkwizycji, ale tak daleko „Krzyż Pański” nie sięga), kiedy nabyte zawczasu umiejętności będzie można wykorzystać i w jakich okolicznościach przyrody. Nie zdradzę, do czego ta dyscyplina sportowa przydała się Karen, ale bez niej byłoby ciężko. Podoba mi się to młode dziewczę, wnosi świeży powiew do powieści przesiąkniętej na wskroś zapachem zakurzonych, starych akt i kufrów. Mam też nieodparte wrażenie, że za dużo (w porównaniu z poprzednimi książkami) historii i rodowodów chciał autor opisać naraz i z opowieści w założeniu sensacyjnej, całkiem niezłej zresztą, zrobiło się historyczne czytadło. A wstawki typu „czy ja czasem ciebie nie nudzę”, o ile z początku bawiły i sugerowały dystans autora do samego siebie, w końcu zaczynają drażnić i faktycznie, żeby ogarnąć, kto z kim i dlaczego, należałoby to wszystko rozpisać w Excelu, co zresztą Karen sugeruje.

Cóż, jak to sobie wszystko choć trochę poukładacie w głowach, to wyłoni się całkiem niezła przygodówka ze znanym i lubianym Igorem Flemingiem w tle. No, może niezupełnie w tle, ale ja tak polubiłam tę postać, że było mi go tu zwyczajnie za mało. Niemniej, kiedy akcja się rozkręci, a rozkręci niestety dopiero wtedy, kiedy przebrniecie przez wszystkie koligacje rodzinne Flemingów, będzie się działo! Oj, będzie. Wybuchy, strzelaniny, porwania jak w najlepszym hollywoodzkim filmie! A inspektor O`Malley właśnie miał przechodzić na emeryturę… I pomyśleć, że wszystko przez jakąś inwentaryzację. Ironia losu.

Za mało mi też było Szczecina w tle, ale przecież nie można w kółko czytać o rodzinnym mieście, które i tak ma fascynującą historię. Jednak te kilka momentów, jak choćby próby parkowania w okolicach ulicy Jagiellońskiej, śmieszy setnie, choć to gorzki uśmiech dla znających realia szczecińskiej aglomeracji. Za to nie zabrakło szlacheckich cnót niewieścich, które autor nazywa zasadą pięciu „p” – pulchra, pudica, pia, prudens, pecuniosa. Świetnie przemyca Herman takie smaczki do swojej powieści, małżeństwa XVIII-wieczne wszak raczej były mariażami politycznymi, a panny powinny były odznaczać się wyżej wymienionymi cechami z naciskiem na „pecuniosa”. Oj, już tłumaczę: piękna, wstydliwa, pobożna, roztropna, uposażona. I choć to ostatnie brzmi po łacinie jak zaklęcie z „Harrego Pottera”, było najważniejszą cnotą niewiasty z sarmackiego rodu. Jak to w polityce bywa…
Nie zniechęcajcie się więc objętością „Krzyża Pańskiego” (608 stron) i śmiało zagłębiajcie w zawiłości genealogiczne, by przeżyć fascynującą podróż wgłąb historii i w głąb Kresów Wschodnich razem z Karen, Igorem i Patrykiem. Ożeż! Zapomniałam o Patryku, ale to może innym razem, mam nadzieję, że pojawi się w kolejnej powieści Leszka Hermana, na którą nie będzie trzeba długo czekać.

Mirka Chojnacka

Leszek Herman „Krzyż Pański”, Wydawnictwo MUZA, 2021

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>