Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

 Źle się dzieje w państwie chińskim

Ta książka ma dwa wymiary. Po pierwsze to książka o coraz potężniejszym państwie świata, które wkrótce (a może to już się stało?) przejmie rolę hegemona nie tylko w globalnej gospodarce, ale i polityce. Po drugie, niestety to relacja z tego, jak ten hegemon powoli ale konsekwentnie staje się tytułową dyktaturą. Olbrzymi wzrost gospodarczy Chiny zawdzięczają nie tylko taniej sile roboczej, ogromnej produkcji i eksportowi, ale także – w ostatnich latach – postawieniu na cyfrową rewolucję. Wystarczy przywołać tu spostrzeżenie jednego z zachodnich biznesmenów, który twierdzi, że kiedy opuszcza Chiny i wraca do siebie, czuje się jakby cofał się w czasie. A przecież nie mieszka w Afryce.
Chińczycy postawili na Internet, na media społecznościowe, na rozliczenia elektroniczne, które są tu największe na świecie. Nie tylko dlatego, że to liczny naród. Dość powiedzieć, że nawet bezdomnym możemy „rzucić” grosz za pomocą platformy, bo i oni mają swój kod identyfikacyjny. Niestety to tylko jedna strona „chińskiego marzenia”.
Kiedy w latach osiemdziesiątych, po fatalnych latach kontrrewolucji, chińskie kierownictwo zaproponowało nowy sposób na ustrój, a więc połączenie gospodarki rynkowej z systemem jednopartyjnym, wydawało się, że Państwo Środka powoli podryfuje w kierunku, niedoskonałej pewnie, demokracji. Nawet wydarzenia na Placu Niebiańskiego Spokoju (1989) nie przekreśliły tych nadziei, uświadamiając jedynie społeczeństwu, że „są pewne granice”. Przez 20 lat trwał proces oddzielania państwa od partii, wzrostu swobodnej wymiany myśli, społeczeństwa obywatelskiego. Do czasu. 10 lat temu władzę objął Xi Jinping, który odwrócił bieg chińskiej historii. Znów Chiny to KPCh, a KPCh to Chiny. A jakakolwiek krytyka jest zabroniona (nawet, żeby zostać dawcą w chińskim banku spermy trzeba mieć jedynie słuszne poglądy!).
Do wzmacniania dyktatury władza wykorzystuje rewolucję cyfrową i tu niestety „koło przemian” się obraca. To co miało służyć demokratyzacji i większej swobodzie, stało się w rękach władzy narzędziem do totalnej inwigilacji wszystkich.

P.S. Już po lekturze książki Strittmattera, przeczytałem, że pewien słowacki uczony spotkał się z pogróżkami od szefa tamtejszego Instytutu Konfucjusza, za to, że ujawnia niewygodne dla chińskiego rządu fakty. Te instytuty (jest ich już na świecie ok. 500), to finansowane przez Państwo Środka, instytucje kulturalne, które jednak często stają się sposobem nacisku na światową opinię. Ten przykład – a autor podaje ich więcej – pokazuje, że KPCh nie poprzestanie na zamknięciu ust własnym obywatelom. Wykorzystując gospodarczą potęgę, zmusi cały świat do przyjęcia swojej narracji w drażliwych dla siebie sprawach.

Andrzej Banasiak

Kai Strittmatter, Chiny 5.0. Jak powstaje cyfrowa dyktatura, Wydawnictwo WAB, Warszawa 2020

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>