Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Znacie? To posłuchajcie…

Muszę się wam do czegoś przyznać…Takiej frajdy nie miałam już dawno przy robieniu fotki książce. Wprawdzie trochę przekłamałam, gdyż o czerwonym ziemniaku z tropików zapomniawszy, użyłam polskiego jadalnego, idealnego do codziennego użytku, jak głosi tekst na worku, ale nie w tym rzecz. Już w momencie dorabiania oczu wszystkim trzem głównym bohaterom (jabłko, pomidor, ziemniak) poczułam, tylko się nie śmiejcie, że to nie są martwe (matko, jak to brzmi!) owoce… one normalnie na mnie patrzyły, jakby chciały powiedzieć: „Ha, jak nam dorysujesz buzie, to my Ci dopiero opowiemy to i owo!”. A potem zaczęły żądać, żebym je inaczej ustawiła do zdjęcia, to nie tak, mówiły, lepiej z tej strony, mnie trochę obróć, ja chcę być po lewej! I się porobiło. Jak ja je teraz zużyję do, chociażby, sałatki? Nie ma mowy. I tak zostałam witarianką, fruktarianką i sprautarianką za jednym zamachem (czyt. zdjęciem). Co ja teraz pocznę? Jak żyć? Zwłaszcza bez pomidorów moich ukochanych… Addio!

Nawet sobie nie wyobrażam, jaką musiał mieć frajdę Piotr Sakowski, pisząc pierwszą część „Bajek dla dorosłych”. Wiecie, to gatunek literacki, który daje ogrom możliwości – bajka przede wszystkim jest alegoryczna, pozwalając tym samym na odkrywanie sensów przenośnych, a to też jest niezła zabawa. Kim jest wszechwiedzące jabłko? Jakie cechy skrywają pomidor malinówka i czerwony ziemniak? Dokąd zaprowadzi je droga, którą wspólnie przemierzą? Nie odpowiem, nieuczciwie byłoby zabrać komukolwiek radość samodzielnego odkrywania drugiego dna w tej niesamowitej opowieści. A będzie się działo, oj, będzie…

Pokrótce – bohaterowie spotykają się pod kościółkiem w anonimowej wsi. Od słowa do słowa postanawiają wyruszyć razem i obejrzeć wielki świat, zanim wrócą ludzie. I zanim sami umrą – chcą wydusić każdą pestkę i cały miąższ z życia, które przecież jest piękne! No i pójdą w siną dal, spotykając ciekawe (chciałam napisać – persony, ale to chyba nie jest dobre określenie) warzywa, owoce i inne rośliny. Kapusta z sałatą są przerażone wizją kompostu, chmiel i konopie (sic!) zachowują się jak ludożercy (owocożercy), kaktus ma w sobie heroiczną siłę, a pietruszka z marchewką… hmmm, rozpalają owocowo-warzywną wyobraźnię. Będzie też pierwsza i ostatnia miłość, rozkwitająca jak pęki białych róż. A potem wrócą ludzie…

Nie spodziewałam się takiej historii. Myślałam, że będzie w stylu – znacie, to posłuchajcie. Jakoś bez przekonania przekartkowałam parę stron, ale mój wzrok zatrzymał się na jednym zdaniu (nie powiem!) i zachciało mi się przeczytać od początku tę powieść dla roślinożerców w bajkowej formie. I tylko w tej jest do zniesienia, gdyż Sakowski obnaża, czasem bardzo brutalnie, prawdę o świecie. Nie wszystkim przypadnie do gustu, nie lubimy wszak konfrontacji z rzeczywistością,  nie wszystkim mogę też tę książkę polecić (choćby ze względy na wulgaryzmy, które mnie akurat bawiły, bo trafione w punkt, no ale…) z czystym sumieniem. Niemniej warto przenieść się do roślinnej krainy, w której nic nie jest jednoznaczne, a morał, jak to w bajce bywa, mocno przewartościuje nasze dotychczasowe spojrzenie na życie. Moje zmienił i poszerzył o nieznane, sprautariańskie horyzonty. A tak na marginesie – już nigdy nie spojrzę pomidorowi w oczy… Fe, nieładnie. Jak Pan może, panie Sakowski? Tak wprost z tyczki…

Mirka Chojnacka     

Piotr Sakowski „Bajki dla dorosłych. Powieść dla roślinożerców”, Wydawnictwo Novae Res, 2022

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>