21 października 2017 r.

21 października 2017 r.

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Bogaty zbiór e-książek

Bogaty zbiór e-książek

Książka w prezencie

Książka w prezencie

Współpraca

Współpraca

Żyć, aby być?

Wbrew tytułowym oczekiwaniom, ta książka nie jest poradnikiem. I nie może nim być, gdyż autorką jest nie kto inny, ale właśnie pierwsza dama polskiej satyry – Magdalena Samozwaniec, której z pewnością przedstawiać nie muszę. Niemniej, uważny czytelnik znajdzie w tym zbiorze felietonów praktyczne rady albo raczej – antyrady (nie mylić z tyradami), okraszone ogólnymi refleksjami nad kondycją Polski i Polaków.
Kossakówka jawi się więc miejscem niezwykłym, bo też niezwykli ludzie w niej mieszkali i bywali. Tatko (Wojciech Kossak) i Mamidło (Maria z Kisielnickich Kossak), Lilka (starsza siostra Magdaleny czyli Maria Pawlikowska-Jasnorzewska), Chełmoński, Fałat, Tuwim, Sienkiewicz, Boy i wielu innych, gdyż dom Kossaków był domem otwartym. I to na oścież. Nic chyba lepiej nie kształtuje dzieci niż kontakt z różnymi ludźmi i sztuką, w tym przypadku – wielkimi osobowościami panteonu artystów polskich.
Prozę Magdaleny Samozwaniec czyta się z ogromną przyjemnością, tylko pozazdrościć tak lekkiego pióra, przesyconego humorem i odrobiną sarkazmu. Cudownie jest też poznać co pikantniejsze szczegóły, nie tylko jej życia, ale i całej rodziny Kossaków, a przede wszystkim ukochanej przez nią Lilki. Czułam się, jakbym odkrywała postać wielkiej poetki na nowo i Magdaleny również. A historie te są przednie i, że tak się wyrażę, z pierwszej ręki.

Znakomitymi felietonami okazały się dla mnie dwa – pierwszy o potrawach, a drugi o modzie. Normalnie jakbym siedziała z Kossakami przy stole wigilijnym czy przy innej okazji. I, proszę państwa, jadano takie rzeczy (bo Tatko lubił polskie potrawy): soczewicę gotowaną na gorąco z sadzonymi jajkami, ćwikłę z chrzanem, sztukę mięsa „z kwiatkiem”, kotlety baranie z kostką, kaszę hreczaną ze słoninką do czystego barszczu i mamałygę ze śmietaną. Nie poskąpiła życiowej refleksji nad kuchnią polską pani Magdalena (na szczęście Samozwaniec, nie – Gessler) przy tej okazji: „ Zasadnicza różnica (…) polega na tym, że wówczas żyło się, aby jeść, a dzisiaj – je się, aby żyć”.

O modzie zaś, ta nasza polska kobieta wyzwolona, wiedziała chyba wszystko. Przedstawia ją jako perwersyjną kobietę, której inne ulegają, a do której mężczyźni przyzwyczajają się. Niestety, kiedy już ludzie przywykną np. do krótkich sukni i szpilek, następnego roku będą nosić lub oglądać długie sukienki i chodaki. „Zawsze trzyma z wielkimi paryskimi domami mody” ta dyktatorka i władczyni, zajmując się także różnymi częściami ciała, od biustu po… tyłeczki. Wystarczy wspomnieć o „sterczących biustach à la Bardotka” czy średniowiecznych wypiętych brzuszkach, podkreślanych przez krój sukni. „Pod koniec dziewiętnastego wieku nasza pomysłowa wariatka lansowała (…) wystające i wielkie derriery”. Cóż, moda jak to kobieta, zmienną naturę posiada.

Polecam gorąco na zimowe wieczory i dnie ten prześmiewczy zbiór tekstów Magdaleny Samozwaniec pod redakcją Rafała Podrazy. I choć pełen życia, humoru i ciekawostek, to jednak wybrzmiewa z niego smutna refleksja, zwłaszcza nad rolą domu w wychowaniu dzieci. Otóż, dzięki Kossakówce obie siostry miały po I wojnie światowej, oprócz wszechstronnego wykształcenia, śmiałe i oryginalne pomysły. „Może dlatego dzisiejszej młodzieży brak oryginalności, że karmiona jest starannie przygotowaną papką, ma wspólny żargon, te same zainteresowania, identyczne rozmowy?”. A wtedy jeszcze nikt nie słyszał o Internecie… Może zacznijmy w końcu żyć, aby być?

Mirka Chojnacka

Magdalena Samozwaniec, Trzymajmy się! Życiowe rady dla starych i młodych, Wydawnictwo ISKRY, 2017

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>