Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Żyć jak Arsène Lupin

Tak, właśnie tak. Żyć jak najsłynniejszy dżentelmen włamywacz. Co tu dużo ukrywać – postać francuskiego złodzieja fascynowała mnie od dziecka. I nie mówię tu, broń Boże, że chciałam okradać bogatych ludzi (chociaż Robin Hood swego czasu też był moim idolem), ale… no chciałam posiadać te umiejętności absolutnej metamorfozy wyglądu i włamywania się do z pozoru niedostępnych twierdz. I żyć niezależnie od kogokolwiek. Na poziomie, na którym wchodząc do markowego sklepu, nie sprawdzam ceny na metce. I stać mnie na wynajęcie ekipy ludzi, która pomoże przy „wkręcaniu” wybranego do oszustwa obiektu. A na koniec zostawić tylko wizytówkę z moimi inicjałami i różę. Rozmarzyłam się…

Marzenie o posiadaniu niezliczonej liczby różnych tożsamości znalazło odzwierciedlenie w wielu filmach szpiegowskich czy sensacyjnych, jak również w najnowszej Netflixowej produkcji „Lupin” z Omarem Sy w roli głównej. Serial polecam jako rozrywkę dla całej rodziny, lekką i przyjemną, choć odrobinę naiwną, ale przede wszystkim dlatego, że główny bohater otrzymał w spuściźnie po ojcu powieść Maurice`a Leblanca, która stała się dla niego inspiracją do wybrania drogi życiowej.
Mam też nadzieję, że tak jak Assane`a Diopa wciągną was historie zaplanowanych co do joty włamań i iluzji. Zwłaszcza w tak przepięknym wydaniu – znowu mam ochotę gładzić opuszkami palców okładkę, czuć tę wypukłość druku i aksamit – no po prostu uczta dla zmysłów, oby więcej takich woluminów!

Wracając do tematu, taka myśl mnie naszła – w tym samym czasie w Polsce najpopularniejszą powieścią jest „Trędowata” Mniszkówny, Francja zachwyca się Arsènem Lupinem, a Anglia przygodami Herlocka Sholmesa (specjalnie tak napisałam, za chwilę wyjaśnię). Wniosek? My o romantycznej miłości wyższych sfer, reszta Europy odkrywa siłę dedukcji i pasjonuje się nietuzinkowymi postaciami oraz zaskakującymi zwrotami akcji. No cóż, słowiańska dusza w piersi gra… Ciekawe, co grało w Arturze Conanie Doyle`u, że nie pozwolił używać imienia i nazwiska swojego najsłynniejszego detektywa. Leblanc „obszedł system” i napisał opowiadanie pod tytułem: „Herlock Sholmes przybywa za późno”. Bez komentarza. A jeśli chcecie wiedzieć, dlaczego za późno, to przeczytajcie zbiór opowieści o dżentelmenie włamywaczu.

Na koniec zagadka – jak to się dzieje, że czytając czy oglądając, kibicujemy złodziejowi i oszustowi? Przecież nikt z nas nie pochwala (mam nadzieję) kradzieży i manipulacji, a jednak sympatia czytelnika jest od samego początku po stronie Arsèna Lupina. Tysiące twarzy, setki miraży, chciałoby się rzec za Korą. „Życie bogate, pełne sekretów w szarym człowieku…”. Metamorfozy, metamorfozy. I dlatego, że ten mistrz iluzji jest NIKIM, może właśnie pogadać z drugim człowiekiem, czego i wam życzę.

Mirka Chojnacka

Maurice Leblanc, Arsène Lupin dżentelmen włamywacz, Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2021

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>