Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Bursztynowa misja

Mierzeja Kurońska. Gdzież to jest? Google. Aaa, no przecież. Obwód Kaliningradzki, Rosja. I posypały się skojarzenia, sami wiecie, jakie. W dodatku, co chwilę trafiałam na skrótowce typu: KGB, GRU, FSO, FSB. Naszpikowany ten „Krwawy bursztyn” tajnymi służbami nieomalże po ostatnią linijkę powieści. Zagadkami i tajemnicami zaś – od pierwszych stron. Trzecia część trylogii Marka Boszko-Rudnickiego kusi nie tylko okładką i tytułem, sugerującym zbrodnię i rozlew krwi, ale też morskim klimatem owianym rozgrywkami politycznymi na wysokim szczeblu. Tak, Putina tu też znajdziecie. I gazociąg.
Nie ma to jak odkryć coś, co jest związane z KGB. Nieuniknionym finałem takiej sensacji może stać się – śmierć. Najlepiej w przypadkowej kraksie samochodowej na prostej drodze. Tak ginie naukowiec, profesor Kasjanow, badacz prowadzący wykopaliska, który znalazłszy laboratorium i dokumenty należące do tajnych służb, ma zabrać tajemnicę do grobu. Na szczęście nie wszyscy, w tym polski dziennikarz, potrafią przejść nad zagadkowym wypadkiem do porządku. Co zrobią? I czy ich życia też będą zagrożone? A w tle bursztyny, przemytnicy, statki i… sami doczytajcie.

Powiem tak – umęczyła mnie ta powieść. Pewnie dlatego, że aż tak bardzo nie interesuję się szczegółami operacyjnymi służb wywiadowczych ani rozgrywkami politycznymi KGB. Od powieści sensacyjnej oczekuję dobrze poprowadzonej fabuły, suspensu i smaczków, które zaintrygują na tyle, by zrodziła się we mnie chęć poznania nieznanych mi dotąd obszarów. A tu, po świetnym początku, klimatycznym i magicznym odrobinę, zostałam zalana taką liczbą informacji, że HAL 9000 nie poradziłby sobie z przetworzeniem danych. Nie byłam w stanie zsyntetyzować wszystkich lokacji, bohaterów ani intryg, prowadzonych na wielu frontach. Ogromnie żałuję, gdyż chylę czoła przed wiedzą autora i doskonałym przygotowaniem merytorycznym, lecz ciągłe przeskoki miejsc akcji i zmiany bohaterów utrudniały mi ogromnie odbiór „Krwawego bursztynu”. No szkoda.

Szkoda tym bardziej, że pomysł naprawdę przedni, a główny bohater mógłby być godnym następcą Jacka Reachera czy samego Ethana Hunta z „Mission Impossible” albo jeszcze lepiej – Mikaela Blomkvista z „Dziewczyny z tatuażem”. Oj, tak! Zresztą, mówiąc szczerze, z „Krwawego bursztynu” mógłby powstać niezły film, gdyby tylko nieco okroić wątki. Tym bardziej, że… no właśnie, kiedy słyszycie „bursztyn” i „tajemnica”, z czym wam się skojarzy? Mnie z Bursztynową Komnatą, która w jednej z wersji legendarnych historii zaginęła właśnie w okolicach Kaliningradu, a stamtąd przecież tak niedaleko do Mierzei Kurońskiej. Zbieg okoliczności? Kto wie? Polecam więc książkę Marka Boszko-Rudnickiego miłośnikom militariów, sensacyjnych odkryć z pogranicza nauki i SF, a także dziennikarstwa śledczego. Bursztynowa misja przed wami!

tekst i zdjęcie: Mirka Chojnacka

Marek Boszko-Rudnicki, „Krwawy bursztyn”, Wydawnictwo Novae Res, 2022

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>